Nienawidzę swojej pracy! Co robić?

 

nienawidzę_swojej_pracyObserwując dzisiejsze społeczeństwo, chociażby zatłoczone ulice w poniedziałkowy poranek, można patrząc na te smutne ludzkie twarze wysnuć wniosek, że większość z nas, raczej nie przepada za swoją pracą. Dodatkowo, wszelkie sondy czy badania opinii publicznej, zdają się to potwierdzać. Większość z nas gdyby tylko miała taką możliwość, to od razu odeszłoby ze swojego zakładu zatrudnienia. Zazwyczaj chodzimy tam tylko po to, by mieć środki do życia, to jest ten główny powód, który nas tam trzyma! Wielu z nas gdyby tylko dostało te przysłowiowe milion złotych, to od razu rzuciłoby swoją robotę, po czym oczywiście wygarnęłoby swojemu szefowi, co tak naprawdę o nim sądzi, robiąc to oczywiście z szyderczym uśmieszkiem na twarzy. Ciekawe tylko, czy tej forsy byśmy zbyt łatwo nie przepuścili i potem nie okazałoby się, że musimy przepraszać szefa, po to by nas przyjął z powrotem? Fakt jest jednak taki, że często

nosimy w sobie tą całą złość, smutek czy zawiść, spowodowany tym, że musimy być niemal codziennie w miejscu w którym być nie chcemy. Pytanie jednak brzmi, czy bardziej irytuje nas to, że musimy tam obecnie pracować czy może to, że pracujemy tam i nie mamy innego pomysłu na siebie?

 

Czy faktycznie pracowanie w pracy której nie lubimy, jest największym problemem?

 

Moim zdaniem, pracowanie w nielubianej pracy, tak naprawdę NIE JEST wcale największym problemem,  sądzę że jest coś znacznie gorszego. Spójrzmy większość z nas faktycznie wstając rano, ma w głowie myśl: Nienawidzę swoje pracy! Znowu muszę tam iść. Najgorsze jest jednak to, co my z tym robimy, a właściwie to czego nie robimy. Większym problem od tego, że nie lubimy swojej „fuchy” jest to, że nic nie robimy by tą sytuację zmienić. No może prawie nic.

Otóż, wielu z nas, korzysta tylko z pewnej  broni. Uwierzyliśmy, że znacznie nam ona pomoże przetrwać czy umniejszyć smutek spowodowany chodzeniem do niechcianej pracy. Z tego co wiem to jest ona niezbyt skuteczna, jednak cały czas bardzo chętnie stosowana. Mowa tutaj oczywiście o NARZEKANIU i właśnie największym problemem jest to, że jest to często JEDYNA nasza odpowiedź na nielubiane zajęcie. Tak jakby to miało cokolwiek zmienić!

 

Nienawidzę_swojej_pracy2    Zamartwianie się czy narzekanie, do czego to ostatecznie prowadzi?

Trzeba przyznać, że niektórzy ludzie, stali się nawet swego rodzaju mistrzami tej „dziedziny”. Naprawdę, potrafią perfekcyjnie wypunktować wszelkie niedoskonałości swojej pracy, pracodawców czy innych współpracowników. Stali się mistrzami w wynajdywaniu coraz to nowych powodów do narzekań, a to to się nie podoba, a to tamto znowu nie tak jak trzeba, a to zarobki nie takie.. a cały ten swój nieprzeciętny kunszt, w tym całym narzekaniu, potrafią ukazać na przykład podczas spożywania piwka z kolegami/koleżankami, albo podczas jakiś rodzinnych spotkań..

.. tylko co z tego wszystkiego wynika? Życie płynie, a my dalej w tym samym miejscu co i wcześniej. Tylko, z dnia na dzień, w głowie mamy, coraz to większą ilością nieprzyjemnych wydarzeń związanych z naszą pracą. JEDNAK CIĄGLE W TYM SAMYM MIEJSCU, CIĄGLE PRACUJĄC TAM GDZIE NIE CHCEMY.

 

To co mamy udawać, że wszystko jest w porządku?

 

Oczywiście, przyznaję wiele z tych „narzekań” to prawda, tak faktycznie jest. Nie chodzi tutaj o to, by nagle nie zauważać czegoś co ma miejsce i zgadzać się na to, by robili sobie z nas jakieś „popychadło”, taniego parobka albo jeszcze innego „chłopaczka” na którym łatwo można się dorobić. Tylko czy to całe „narzekanie” jest skuteczną odpowiedzią na naszą beznadziejną sytuację? Co z tego, że wszyscy „uciskani” pracownicy, po robocie pójdą razem na piwo i rozpoczną „festiwal narzekania” na swoją sytuację, na swojego kierownika, na całego prezesa zakładu. Co z tego? Co to zmieni? Nawet jeśli użyją słów mocno obraźliwych i niecenzuralnych..?

..a następnego dnia, znowu pojawią się we wspomnianej pracy, pokornie wykonując polecenia swoich przełożonych i nic nie wskazuję na to, by miało to się zmienić.

Dlatego polecam wszystkim trochę inną drogę, a mianowicie zamiast tracić czas na te całe rozpamiętywanie tego co nam się nie podoba, chociaż spróbować poszukać innych rozwiązań. Czy naprawdę musimy tkwić całe życie w miejscu które nam się nie podoba, nie próbując nigdy tego zmienić? Może warto poszukać czegoś innego, czegoś co nam się bardziej podoba, czegoś co pozwoli nam mieć więcej wolnego czasu, czegoś co da nam godziwy zarobek?

..a potem zacząć rozwijać się w tym kierunku!

Zamiast narzekać.. przy tych przykładowych spotkaniach przy piwku, nie lepiej byłoby CHOCIAŻ JEDEN RAZ wspólnie zastanowić się czy nie dałoby się inaczej, czy wspólnie nie moglibyśmy zbudować czegoś innego?

i ktoś teraz pewnie chętnie by mnie sprostował i powiedział mi:

 

Słuchaj Rafał, takie jest życie i nic nam innego nie pozostało, tylko właśnie to narzekanie. Naczytałeś się jakiś głupot i wypisujesz tutaj brednie. Nie każdy ma szczęście w życiu.

 

Tylko sobie odpowiedz na pytanie dlaczego właśnie twierdzisz, że to ja naczytałem się głupot, a Ty skąd wziąłeś swoje poglądy? Urodziłeś się już z nimi, czy może nawkładali Ci tego wszystkiego do głowy, a Ty nigdy w życiu nawet nie zweryfikowałeś tych wszystkich swoich niepodważalnych prawd, a mimo to chodzisz i je powtarzasz, że takie jest życie, że tak musi być. Ucząc tego nawet swoje dzieci?

Czy naprawdę najlepszą drogą życiową jest wierzenie w przypadek i tkwienie w pracy której nie lubimy, narzekając przy tym na wszystko co z nią związane? Czy nie lepiej w końcu ten cały czas przeznaczany na analizowanie uchybień naszej pracy, byłoby przeznaczyć na szukanie realnych rozwiązań, jak swoją sytuację zmienić? Czy to już nie najwyższy czas, wziąć swoje życie we własne ręce? Tak w te dwie które masz.! Czy tak całe życie będziesz szukał dobrego wujka, który któregoś dnia przyjdzie i Ci da to czego zechcesz? Czy tak całe życie będziesz zależny od innych i całe swoje życie tylko będziesz wierzył, że może inni w końcu „zmądrzeją” i zaczną polepszać Twoje życie? Czy nie najwyższa pora już dzisiaj ZDECYDOWAĆ że kończysz z tym odgrywaniem roli w czyimś przedstawieniu? Może to już najwyższa pora by przestać się zamartwiać, a całą tą energię przeznaczyć na poszukanie tego zajęcia w którym rozwijanie się, dawałoby Ci większą satysfakcję, większy zarobek czy chociaż większą ilość wolnego czasu?

 

Nienawidzę_swojej_pracy4Lepiej samemu sterować swoim życiem, niż oddawać ten "ster" komuś innemu

 

..a może coś Cię po prostu blokuję i nie jest to zwykłe lenistwo?

 

To jest niepojęte!

Skoro nie jesteś zadowolony ze swojej pracy czy z czegokolwiek innego, to dlaczego ciągle stoisz w tym samy miejscu? Co tak naprawdę blokuję Cię przed ruszeniem do przodu? Może to są te wszelakie destrukcyjne programy, które ktoś włożył Ci do głowy podczas Twojego życia, a Ty w nie po prostu bez zastanowienia uwierzyłeś? W te wszystkie niepodważalne prawdy życiowe, że coś musi wyglądać tak jak wygląda bo tak jest i już.. Te wszelkie schematy myślowe, te wszystkie dyrdymały, które wkładają nam przez całe nasze życie do głowy, tylko po to byśmy byli cały czas bezsilni i nie wierzyli, że wcale tak nie musi być..

..więc co Cie blokuję? Zastanów się? Może brak Ci po prostu nadrzędnego celu życiowego – sensu życia, a więc takiego wiatru który by napędzał Twój żagiel? Może warto zastanowić się co jest dla Ciebie sensem istnienia. Tym najprawdziwszym wynikającym z wewnętrznych przekonań, a nie z tego co nam mówią. Może gdy faktycznie, zrozumiesz co jest w Twoim życiu ważne, to wtedy zauważysz, że chodzenie do niechcianej pracy, mocno utrudnia realizację prawdziwego celu życia. Wtedy będziesz wiedział, po co tak naprawdę działasz. Bo po co żyjemy, żeby pracować jak wół, a życie było tylko dodatkiem do tej pracy, a my jedynie możemy się rozwijać robiąc jakieś pseudo-kariery? Czy żyjemy po to aby żyć, tak aby praca to był tylko malutki dodatek do życia?

Całe życie tylko ciągle z czymś walczymy np. właśnie z pracą której nie lubimy ..i co z tej walki wynika? Może czas już skończyć tą walkę? Może czas w końcu stworzyć w głowie pewien obraz czy model tego ja miałaby w ogóle wyglądać Twoja wymarzona praca? Ludzie narzekają na wszystko wokół i często mogę powiedzieć, że mają rację. Tylko czy wiedzą czego tak właściwie chcą? Czy tylko wiedzą czego nie chcą? Zapomnijmy chociaż na chwilę o całym otaczającym nas świecie i chociaż ten jeden raz w życiu wyobraź sobie jak chciałbyś aby Twoje życie wyglądało, Twoja praca czy jakakolwiek inna dziedzina Twojego życia.

 

Ja też długo nie mogłem tego zrozumieć

 

Muszę się do czegoś przyznać. Teraz się mądrze, udaję nie wiadomo kogo, a prawda jest taka, że mi zrozumienie tego, że samym narzekaniem na pracę, niczego nie zmienię, zajęło kilka lat mojej „kariery” zawodowej. Na szczęście w końcu odkryłem, że to ja jestem odpowiedzialny za swoje życie, za każdy jego element. Jednak też co innego to wiedzieć, a co innego faktycznie zacząć działać, ale nie da się też działać, bez przyjęcia tego do wiadomości. Trochę śmieszne by to było, jak np. ktoś robiłby wszystko w kierunku stworzenia sobie odpowiedniego dla niego źródła utrzymania, a z drugiej strony by mówił: E tam, to i tak nie zależy ode mnie…

Oczywiście wiele rzeczy mi się nie podoba, chciałbym aby wiele rzeczy w otaczającej nas przestrzeni się zmieniło, jednak czy moje życie ma być uzależnione od poczynań innych? Czy całe życie miałbym czekać, aż może pracodawca „zmądrzeję” albo aż może w końcu zdobędzie władzę odpowiednia ekipa i wtedy wszystko się zmieni? Wielu z nas na to właśnie czeka i zazwyczaj nigdy się nie doczekuje.

 

Lepiej narzekać i czekać nie wiadomo na co, czy zaakceptować obecny stan rzeczy i chociaż spróbować coś zmienić?

 

Uznałem, że lepszą taktyką jest odnalezienie się w otaczającej rzeczywistości i stworzenie w swoim życiu wszystkiego co tylko możliwe by ono było jak najlepsze. Dlatego odrzuciłem wszelkie ideologię które to głoszą, że życiem rządzi los i postanowiłem zrobić wszystko co będzie w mojej mocy aby zarabiać pieniądze w sposób taki jaki bym chciał. Samemu tworząc swoją wymarzoną pracę, a nie czekając aż ktoś mi ją stworzy. Natomiast pracę aktualną potraktowałem tylko jako pewien etap, na drodze mojego życia. Tylko zamiast zamartwiać się, narzekać, postanowiłem po prostu działać i BUDOWAĆ zarobek który by mnie satysfakcjonował. Zamiast WALKI Z TYM CO MI SIĘ NIE PODOBA wybrałem drogę BUDOWANIA TEGO CO MI SIĘ PODOBA.

 

Nienawidzę_swojej_pracy3     Zamiast ciągle z czymś walczyć nie lepiej zacząć coś budować?

 

..a czy takie ważne jest czym się OBECNIE zajmujemy?

 

Tak naprawdę, to czy aż takie ważne jest to czym zajmujemy się obecnie? Można się śmiać z kogoś kto zamiata ulicę za najniższą pensję krajową, jednak być może on jest tylko na takim etapie swojego życia, być może właśnie niedawno zrozumiał, że życie jest w jego rękach i wracając do domu nie traci czasu na narzekanie i umartwianie się nad swoim przeklętym „losem”, tylko rozwija się w jakimś kierunku do czegoś dążąc? Czyta jakąś mądrą książkę, uczestniczy w jakimś kursie czy w jakiś inny sposób.. po prostu się rozwija.. bo wyznaczył sobie pewien cel (na podstawie swoich własnych przemyśleń, a nie na podstawie swojego zaprogramowanego ego). Dlatego wie dokąd zmierza i nie martwi go to, że jeszcze obecnie zamiata tą ulicę. On ma coś dużo cenniejszego. On rozumie kto jest odpowiedzialny za jego życie. On ma ŚWIADOMOŚĆ dlaczego jest tu gdzie jest. Ten co się tak z niego śmieję bo może zarabia te 500zł czy 1000zł więcej, może nigdy w życiu tego nie zrozumieć, tak jak i inni jemu podobni ludzie, którzy noszą w głowie całą długą listę osób które są winne za to, że im się życie nie układa, jednocześnie pomijając w tym zestawieniu jedną najważniejszą osobę – tak naprawdę jedyną, a mianowicie SAMEGO SIEBIE.

 

To co robić gdy nienawidzę swojej pracy?

 

Rób co chcesz! Nie jestem żadnym drogowskazem 🙂 Chciałem Ci tylko przekazać cząstkę mojego życia, takie moje przemyślenia, dotyczące tej kwestii.

Osobiście zauważam dwie drogi.

 

PIERWSZA DROGA: To ta którą szedłem przez większość mojego życia, a więc nie podobała mi się moja praca, mój sposób zarabiana pieniędzy, jednak nie robiłem nic aby zmienić tą sytuację, wierzyłem w jakieś głupoty, że w życiu trzeba mieć znajomości (tak jakbym nie mógł ich zdobyć), że w życiu trzeba mieć szczęście, że najważniejsze to skończyć dobrą szkołę, to wtedy dopiero będę miał szansę na jakąś lepszą pracę.. a więc cały czas wierzyłem w te schematy myślowe – jedyne słuszne prawdy. Narzekałem na swoją pracę, coraz to wykrywałem tylko nowe rzeczy, które mi się w niej nie podobały. Tylko co z tego skoro ciągle w niej tkwiłem i nic nie wskazywało na to by miało to się zmienić? Tą drogą niestety idzie większość z nas. Niestety, dopóki są ludzie którzy godzą się na te znienawidzone prace, to niestety i pracodawcy się SAMI nie zmienią. Możemy sobie narzekać, tylko co z tego? Skoro i tak przez najbliższe lata będziemy się pojawiali  w nielubianym zakładzie pracy.

Całego świata, sami nie zmienimy, dlatego lepiej skupić się, na zmianie swojego życia.

 

DRUGA DROGA: To ta moja obecna, tą drogą kroczy mniej osób, ale na szczęście ja nią idę.. od jakiegoś czasu. Nie podobała mi się moja praca, jednak już tak mocno na nią nie narzekałem, nie traciłem tak na to czasu, traktowałem ją tylko jako pewien etap. Zastanawiałem się tylko jak tą sytuację zmienić, a więc starałem się i staram się rozwijać. Tak oto na początku zweryfikowałem swoje prawdy życiowe i usnąłem z głowy wszelkie destrukcyjne poglądy. Ustaliłem przede wszystkim jak chciałbym aby mój sposób zarabiania pieniędzy wyglądał, a więc jaka byłaby ta wymarzona praca. Następnie zacząłem szukać odpowiedzi na pytanie jak tego dokonać i tak odkryłem, że najwyższy czas zmienić swoje podejście na takie, że nie czekam aż ktoś mi zaproponuje dobrą pracę, tylko samemu ją sobie stworzę. Odkryłem, że aby być w pełni niezależny to najlepiej mieć coś w rodzaju swojego biznesu. Następnie zobaczyłem, że dzisiaj internet może pomóc w realizacji tego celu. Dlatego też, zacząłem się rozwijać w tym kierunku, poszerzać swoją wiedzę w tej dziedzinie i dziś już wiem, że to jest dla mnie. Codziennie uczę się czegoś nowego i coraz bardziej zaczyna mi się to podobać. Na początku było trudno, jednak nie wyobrażam sobie dzisiaj siebie, który ciągle by szedł tą pierwszą drogą. Byłoby to tracenie życia. Dziś wiem, że nie warto wierzyć w to co ktoś mi mówi, tylko zawsze trzeba samemu wszystko sprawdzać!

..a Ty którą drogą wolisz iść gdy nienawidzisz swojej pracy? Może znasz jeszcze jakąś inną?

 

KLIKNIJ I POBIERZ DARMOWEGO E-BOOKA

 

Podziel się tym wpisem

    8 odpowiedzi do artykułu “Nienawidzę swojej pracy! Co robić?

    1. Magda

      Wydaje mi się, że są dwie przyczyny, przez które ludzie tkwią w pracach, których nie znoszą – lenistwo i strach. Porzucenie/zmiana pracy wiąże się ze zdobywaniem nowych umiejętności, rozwojem, ryzykiem. Jeśli przez ileś lat coś się robiło, to przerzucenie się na coś innego – nawet jeśli wydaje się to spełnieniem marzeń – staje się nagle przerażające. Ludzie często tkwią w niewłaściwych pracach, niewłaściwych związkach i przyzwyczajeniach, bo to jest wygodne. Bo wtedy mam chociaż coś. A jeśli to porzucę, to ryzykuję, że nie będę mieć nic. Zmiana pracy wymaga nie lada odwagi 🙂

    2. Grace

      Z moich prywatnych i zawodowych obserwacji wynika, że tkwimy w niekomfortowych sytuacjach ( nie tylko w pracy) tak długo dopóki sobie nie uświadomimy, co od nas zależy i że nasz los leży w naszych rękach. Zgadzam się, że błędne przekonania utrudniają nam dokonywanie zmian, ale nikt za nas nie dowie się, czego tak naprawdę chcemy i nikt za nas nie weźmie odpowiedzialności za nasze życie

    3. Stella

      Moim zdaniem narzekactwo staje się zwykłym nawykiem. Nawet, gdy praca się podoba. Może nawet mamy to w naturze- my, Polacy. Jeśli praca nie leży, to przede wszystkim trzeba mieć pomysł na siebie i starać się robić coś w kierunku zmiany pracy, nawet jeśli są to małe kroczki i przez pewien czas będzie to wymagało turania po pracy np. nad książkami albo jako wolontariusz. Ale żeby pracować nad sobą po godzinach, to już nie jest łatwe, nie takie łatwe jak narzekanie.

    4. Mateusz z odlozmilion.pl

      Hej Rafał,

      Wygląda na to, że idziemy w tym samym kierunku, chociaż może troszkę innymi drogami. Też zdobywam niezależność finansową i mam zamiar przejść na emeryturę w ciągu 15 lat (możesz o tym poczytać na moim blogu odlozmilion.pl).

      Teraz mam pracę, którą lubię. Pewnie, że raz jest lepiej a raz gorzej, ale licząć „średnią zadowolenia” mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że wychodzę na plus. Kiedyś miałem o wiele gorszą pracę w której się marnowałem i zatracałem szanse na zmianę kolei życia. Podjąłem decyzję o zmianie pracy na taką, w której zarabiałem nieco mniej, ale byłem w stanie się sporo nauczyć i po jakimś czasie dotarłem do miejsca gdzie jestem, zarabiam nieźle i jestem zadowolony.

      Ludzie narzekają na wszystko – ciężko to zmienić. Jeśli firma nie dba o poziom zaangażowania pracowników to jest źle. Jeśli dba, to z kolei też źle, bo za mało. Takie już mamy podejście do pracy jako społeczeństwo.

      Widziałem w krajach południowych, że tam ludzie wykonują prace uważane za najprostsze z uśmiechem na twarzy i dosłownie śpiewem na ustach. To co robisz po prostu nie definiuje tego kim jesteś. Nie musi przynajmniej. Jakoś tak u nas się utarło, że lepsi są ludzie z biur, a gorsi z gastronomii czy od sprzątania. Guano prawda, że tak powiem.

      Robiłem w życiu każdą z tych rzeczy i gwarantuję, że w każdej z nich można znaleźć radość.

      Dzięki za tę notkę. Mam nadzieję, że jakoś wspólnymi siłami przekonamy coraz większą rzeszę osób, że wcale nie są skazani na etat, tylko po prostu nie są gotowi dokonać zmiany.

      Pozdrawiam!

    5. mama z wadą serca

      Na szczęście ja lubię swoją prace i te na etacie, i swój mały biznes, który powoli rusza z kopyta. Długo szukałam zanim znalazłam się tutaj gdzie jestem. Choć trudno byłoby mi rzucić jedna pracę, gdzie miałam zapewnione finanse i „jakoś dawałam rade” i zaryzykować, że znajdę coś lepszego. I to główny problem, tkwimy tam gdzie mamy dobrą posadke, choć w wiekszości nie jest ona wymarzona.

    6. Daria

      A ja myślę, że narzekanie mamy w naturze. Nawet jak się praca podoba, to znajdzie się coś, na co można jechać, np na towarzystwo w pracy.
      Natomiast nie rozumiem ludzi, którzy naprawdę twierdzą, że swojej roboty nienawidzą. Oczywiście, nie mówię tu teraz o tym, żeby po prostu to walnąć i rzucić z dnia na dzień – to jest nieodpowiedzialne, zwłaszcza kiedy ma się rodzinę na utrzymaniu. Ale chyba nie jest problemem jednoczesne pracowanie i rozglądanie się za lepszą posadą? A tymczasem ludzie, których znam, nie robią nawet tego, tylko się użalają, jak to im źle.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *